Monday, August 19, 2013

RODZIAŁ 1

Hey. Mam nadzieje, że opowiadanie wam sie spodoba. Prosze, komentujcie.

Podeszłam do stolika, przy którym siedział mój idol rozdając autografy.-Hey. -powiedział uśmiechając się.
-Hey. -odpowiedziałam. Podałam mu książkę do podpisania. Wziął ją do ręki i zręcznym ruchem podpisał.-Nie za gorąco ci w bluzie? Jest ze 38°.
-Nie. Znaczy tak. Jednak nie. -założyłam tą bluzę bo się ciełam. Nie chciałam żeby ktoś widział moje blizny.
-Czemu założyłaś bluze? 
-Dzieki za autograf. -powiedziałam ignorując jego pytanie i poszłam szybkim krokiem do wyjścia.
-Ochrona! Proszę zatrzymajcie ją! -podbiegli do mnie ochroniarze i złapali mnie za rece.
*oczami Austina*
Zastanawiałem się czemu ta śliczna  dziewczyna ma na sobie bluze, skoro jest gorąco. Nagle sie domysliłem . Dziewczyna sie cieła. Podbiegłem do niej.
-Dlaczego masz bluze? -powtórzyłem pytanie. Zobaczyłem łzy w jej pięknych oczach. Nie obchodziło mnie to, że inne Mahomies czekają na autografy. Ona była od nich ważniejsza.
-Austin... -szepnęła. Złapałem ją za ręce i podciagnąłem rekawy jej bluzy. Zobaczyłem masę blizn. Dziewczyna spuściła głowę. Wziąłem jej twarz w dłonie.
-Nie płacz! Prosze! -powiedziałem.
-Musze iść... -wyszeptała.
-Nic nie musisz. Ona idzie ze mną. -powiedziałem do ochroniarzy.
-Dobrze. -skinęli głowami. Podniosłem dziewczynę w górę i wziąłem ją na rece. Postawiłem ją na ziemie dopiero w moim pokoju hotelowym.
-Dlaczego to robisz?! -krzyknąłem. Nie wiem czemu ale bardzo mi na niej zależało.
-Musze iść do domu... -powiedziała znów spuszczając głowę.
-Najpierw odpowiedz!
-Musze to robić...
-Co?! Musisz sie krzywdzić?! Zwariowałaś?! Jesteś piękna!
-Zależy mi na kimś, ale on nie zwrócił na mnie uwagi.
-Kto?!
-Ty...
-To moja wina! To że się krzywdzisz! Ja... przepraszam cię... -krzyczałem waląc się pięścią w głowę. Dziewczyna podbiegła do mnie i chwyciła lekko moja rekę odciągając ją od głowy. Miała takie delikatne rece...
-Nie rób tak, prosze...
-Ale to moja wina ze sie krzywdzisz! -zaczęła płakać.
-To nie tak...
-Gdzie jeszcze sie ciełaś?
-Na udach. Bo nikt nie widział...
-Pokaż.
-Ale...
-Pokaż. -dziewczyna ściągnęła spodnie i moim oczom ukazały sie setki blizn. Wziąłem jej dłoń do swojej, a potem pocałowałem jej nadgarstek. 
-Jak masz na imie?
-(T.i)
-Austin. -przyciągnąłem ją do siebie. Czułem jej ciepły oddech.
*moje wspomnienia*
Chłopak złączył nasze usta w pocałunku. W końcu sie od siebie oderwaliśmy.
-Nigdy więcej tego nie rób. Jesteś piękna. -powiedział. I odszedł. Tak po prostu.

Mam nadzieję że wam się podoba :D
Następny rozdział będzie dopiero 24 lub 25 sierpnia. Mam nadzieję że jak wrócę z warsztatów muzycznych to będzie dużo komentarzy. :)

2 comments: