Friday, August 30, 2013
UWAGA!
Napisałam już trzy rozdziały i są tylko trzy komentarze. ;C Następny rozdział będzie jak będą przynajmniej jeszcze dwa pod jakimś rozdziałem. Wiem co większość z was zrobi. Zobaczycie ten post i będziecie czekać aż ktoś inny skomentuje. Albo to zignorujecie. Proszę komentujcie!
Wednesday, August 28, 2013
Rozdział 4
-Uspokój sie prosze. Wszystko bedzie dobrze.
-Nie nie bedzie dobrze! Co jej jest?
-Na razie nic nie wiem. Musimy poczekać na diagnoze lekarza.
-Kiedy bedzie?!
-Jeszcze nie wiem. Prosze spokojnie siąść i głęboko oddychać, a ja pójdę panu bo wode.
-NIE POTRZEBUJE ZADNEJ PIEPRZONEJ WODY KURWA MAĆ! -krzyknałem na pielegniarke. -JA CHCE WIEDZIEC CO Z (T.I.)!
-Prosze przestać, bo zawołam ochrone. -siadłem na krześle i ukryłem twarz w dłoniach. Co ja sobie kurwa wyobrażałem kiedy od niej odszedłem dwa lata temu? Zostawiłem ją i myslałem że ona przestanie sie krzywdzić jak jej powiem żeby przestała? Jestem chujem i dupkiem. To moja wina. To że ona sie rani. Od poczatku do końca. Kocham ją. Bardzo. Naprawde. Jest dla mnie całym światem i nie moge jej stracić.-Dzień dobry. -jakis głos przerwał moje rozmyślanie i opieprzanie sie w myślach.
-Wie pan co z (t.i.)? -spytałem szybko nie witając sie z lekarzem.
-Dzień dobry. -powtórzył. Kurwa co za pieprzony dziad. Czekam na tą chujową diagnoze a ten ma do mnie pretensje że nie powiedziałem mu jebanego dzień dobry.
-Dzień dobry. Co z nią?
-Ym... Prawdopodobnie niedługo sie obudzi.
-Kiedy?
-Powiedziałem że niedługo. -miałem ochote przywalić mu w twarz, ale wiedziałem że on pomaga (t.i.).
-Moge do niej wejść?
-Tak. Ona wszystko słyszy ale nie może mówić. Jest w śpiączce.
-W- w śpiączce?
-Tak. Ale wszystko bedzie dobrze. -moja dziewczyna jest w śpiączce a on mi kurwa mówi że wszystko bedzie dobrze?! -Ide. -powiedziałem i wszedłem do sali. Podszedłem do łóżka (t.i.).
-Kochanie ja... przepraszam cie za wszystko... Ja... to moja wina ze sie ciełaś! Ja jestem chujem i dupkiem i... wszystkim co najgorsze. Przepraszam cie... -(t.i.) sie ruszyła.
Też krótki... :D No ale... Prosze komentujcie, bo to mnie mobilizuje do pisania nastepnych czesci.
BOHATEROWIE
Austin Mahone - chłopak (t.i.), piosenkarz pop, najlepszy przyjaciel Alexa.
Alex Constancio - wstawia swoje covery na yt. Ma problemy ze zdrowiem, kocham sie w Demi Lovato. Najlepszy przyjaciel Austina.
Demi Lovato - bardzo sławna piosenkarka, przyjaźni sie z (t.i.)
Rozdział 3
-Zostaniesz tu na noc? -szepneła.-Tak. -do sali weszła pielęgniarka.
-Godziny odwiedzin się skończyły.
-Zostaje tu na noc. -powiedziałem.
-Aha. Może pan sobie przyłączyć to łóżko do łóżka pana dziewczyny.
-Okey.
-To ja idę. Miłej nocy.
-Uhm... Dziękujemy.
-Nie ma za co. -pielęgniarka wyszła z sali. Podszedłem do drugiego łóżka i przyłączyłem je do łóżka (t.i.). -Co robimy kotku? -spytałem jej.
-Na pewno nie to o czym myślisz.-A o czym myślę? -spytałem. (T.i.) się zarumieniła.-Ymm... O... seksie?
-Uh... Nie... Nie dzisiaj. Jesteś w złym stanie.
-Okey. -powiedziała uśmiechając się lekko.
-Dobranoc kochanie. -szepnąłem jej do ucha.
-Dobranoc Aus... -powiedziała.
-Kocham cię (t.i.).
-Ja ciebie też Austin. -przytuliłem ją. Wkrótce zasneła w moich ramionach. *2 w nocy*Nagle zaczęło coś pikać. O boże, to te przyrządy do których przyłączona jest (T.i)! Szybko wstałem z łóżka i pobiegłem do pielęgniarki.
-Proszę pani! Coś się stało! Coś pika w tych przyrządach do których jest przyłączona (t.i.)!
-Uspokój się i powiedz mi która to sala.
-Ta. -wskazałem palcem na sale w której była (t.i.). Pielęgniarka szybko tam pobiegła. Po chwili wyszła z sali.
-Musisz tu poczekać. Ona jest w bardzo złym stanie...
Tak wiem, imagin jest bardzo krótki, ale niedługo beda dłuższe :) Mam nadzieje że sie podoba xxx
Monday, August 19, 2013
RODZIAŁ 2
Moja przyjaciółka zmusiła mnie do wstawienia jednak dzisiaj nexta. Na razie nikt nie komentuje, no ale trudno. Mam nadzieje że wam sie spodoba xxx
*2 lata poźniej*
Wszedłem do szpitala. Kiedyś przebywał tu mój dziadek... Nie przeżył... Postanowiłem odwiedzić paru chorych i porozmawiać z nimi... -Przepraszam? Moge panu w czymś pomóc?
-Ymm... Tak. Szukam jakichś osób z.. problemami ym...
-Ah tak. Mamy tu jedną dziewczyne która ma max 15 lat. Wczoraj ktoś znalazł ją całą w krwi, leżała na ulicy. Nie ma nikogo. Ona sie tnie. -"Tnie sie". Te słowa przypomniały mi (T.i.). Dziewczyne którą kochałem.
-Mogłaby mnie pani do niej zaprowadzić? -spytalem. Oczywiście wiedziałem że to nie będzie (t.i.). Szukałem jej przez te dwa lata żeby powiedzieć jej dwa słowa: kocham cię.
-Jasne. -usłyszałem głos pielęgniarki. Weszliśmy do jakiejś sali.
-(T.i.) ktoś do ciebie. -zamarłem. (T.i)? To ta dziewczyna...
-Przecież nikogo nie mam... -usłyszałem znany mi głos.
-(T.i.)? -byłem ciekawy czy mnie pamięta.
-Aus? Niemożliwe.
-Myślałem że mnie nie pamiętasz...-pielęgniarka wyszła z sali.
-Jak można zapomnieć swojego idola? -spytała szeptem.
-Nie wiem. -wyszeptałem i poglaskałem ją po policzku.
-Austin nie...
-Wiem że cie zostawiłem, ale... dalej cie kocham.
-Bo ty mnie niby kiedyś kochałeś... -prychneła.
-Tak... Dlatego odszedłem... Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć, zakochałem sie w tobie od pierwszego wejrzenia. Szukałem cie wszędzie.
-Daj mi dowód na to że mnie kochasz. Prosze.
-Okey. -wyciągnąłem z plecaka czarny notatnik. -Przeczytaj sobie wszystko.
-Dzięki. -wzięła ode mnie notatnik. Zaczęła uważnie czytać. Cały czas sie jej przypatrywałem. Patrzyłem na jej pocięte, wychudzone, delikatne rece. Na jej skupioną twarz. Po paru minutach oddala mi notatnik. Schowała twarz w trzęsących sie dłoniach.
-T- ty naprawde mnie lubisz...? -spytała.
-Ja cie kocham. Nienawidze siebie za to że wtedy odszedłem. Przepraszam. To przeze mnie jesteś w takim stanie! -krzyknąłem.
-Austin...prosze... -popłakała sie.-Zostane tu z tobą. Nie płacz... -kiedy powiedziałem nie płacz (t.i.) zaczęła płakać jeszcze bardziej. -Nie płacz skarbie... -szepnąłem. (T.i.) spojrzała na mnie zdziwiona.
-C- co ty powiedziałeś? -szepnęła. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem...
No to za 2 godziny wyjeżdżam :( Z góry dzięki za komentarze xxx
RODZIAŁ 1
Hey. Mam nadzieje, że opowiadanie wam sie spodoba. Prosze, komentujcie.
Podeszłam do stolika, przy którym siedział mój idol rozdając autografy.-Hey. -powiedział uśmiechając się.
-Hey. -odpowiedziałam. Podałam mu książkę do podpisania. Wziął ją do ręki i zręcznym ruchem podpisał.-Nie za gorąco ci w bluzie? Jest ze 38°.
-Nie. Znaczy tak. Jednak nie. -założyłam tą bluzę bo się ciełam. Nie chciałam żeby ktoś widział moje blizny.
-Czemu założyłaś bluze?
-Dzieki za autograf. -powiedziałam ignorując jego pytanie i poszłam szybkim krokiem do wyjścia.
-Ochrona! Proszę zatrzymajcie ją! -podbiegli do mnie ochroniarze i złapali mnie za rece.
*oczami Austina*
Zastanawiałem się czemu ta śliczna dziewczyna ma na sobie bluze, skoro jest gorąco. Nagle sie domysliłem . Dziewczyna sie cieła. Podbiegłem do niej.
-Dlaczego masz bluze? -powtórzyłem pytanie. Zobaczyłem łzy w jej pięknych oczach. Nie obchodziło mnie to, że inne Mahomies czekają na autografy. Ona była od nich ważniejsza.
-Austin... -szepnęła. Złapałem ją za ręce i podciagnąłem rekawy jej bluzy. Zobaczyłem masę blizn. Dziewczyna spuściła głowę. Wziąłem jej twarz w dłonie.
-Nie płacz! Prosze! -powiedziałem.
-Musze iść... -wyszeptała.
-Nic nie musisz. Ona idzie ze mną. -powiedziałem do ochroniarzy.
-Dobrze. -skinęli głowami. Podniosłem dziewczynę w górę i wziąłem ją na rece. Postawiłem ją na ziemie dopiero w moim pokoju hotelowym.
-Dlaczego to robisz?! -krzyknąłem. Nie wiem czemu ale bardzo mi na niej zależało.
-Musze iść do domu... -powiedziała znów spuszczając głowę.
-Najpierw odpowiedz!
-Musze to robić...
-Co?! Musisz sie krzywdzić?! Zwariowałaś?! Jesteś piękna!
-Zależy mi na kimś, ale on nie zwrócił na mnie uwagi.
-Kto?!
-Ty...
-To moja wina! To że się krzywdzisz! Ja... przepraszam cię... -krzyczałem waląc się pięścią w głowę. Dziewczyna podbiegła do mnie i chwyciła lekko moja rekę odciągając ją od głowy. Miała takie delikatne rece...
-Nie rób tak, prosze...
-Ale to moja wina ze sie krzywdzisz! -zaczęła płakać.
-To nie tak...
-Gdzie jeszcze sie ciełaś?
-Na udach. Bo nikt nie widział...
-Pokaż.
-Ale...
-Pokaż. -dziewczyna ściągnęła spodnie i moim oczom ukazały sie setki blizn. Wziąłem jej dłoń do swojej, a potem pocałowałem jej nadgarstek.
-Jak masz na imie?
-(T.i)
-Austin. -przyciągnąłem ją do siebie. Czułem jej ciepły oddech.
*moje wspomnienia*
Chłopak złączył nasze usta w pocałunku. W końcu sie od siebie oderwaliśmy.
-Nigdy więcej tego nie rób. Jesteś piękna. -powiedział. I odszedł. Tak po prostu.
Mam nadzieję że wam się podoba :D
Następny rozdział będzie dopiero 24 lub 25 sierpnia. Mam nadzieję że jak wrócę z warsztatów muzycznych to będzie dużo komentarzy. :)