Monday, August 19, 2013

RODZIAŁ 2

Moja przyjaciółka zmusiła mnie do wstawienia jednak dzisiaj nexta. Na razie nikt nie komentuje, no ale trudno. Mam nadzieje że wam sie spodoba xxx

*2 lata poźniej*
Wszedłem do szpitala. Kiedyś przebywał tu mój dziadek... Nie przeżył... Postanowiłem odwiedzić paru chorych i porozmawiać z nimi... -Przepraszam? Moge panu w czymś pomóc?
-Ymm... Tak. Szukam jakichś osób z.. problemami ym... 
-Ah tak. Mamy tu jedną dziewczyne która ma max 15 lat. Wczoraj ktoś znalazł ją całą w krwi, leżała na ulicy. Nie ma nikogo. Ona sie tnie. -"Tnie sie". Te słowa przypomniały mi (T.i.). Dziewczyne którą kochałem.
-Mogłaby mnie pani do niej zaprowadzić? -spytalem. Oczywiście wiedziałem że to nie będzie (t.i.). Szukałem jej przez te dwa lata żeby powiedzieć jej dwa słowa: kocham cię.
-Jasne. -usłyszałem głos pielęgniarki. Weszliśmy do jakiejś sali.
-(T.i.) ktoś do ciebie. -zamarłem. (T.i)? To ta dziewczyna...
-Przecież nikogo nie mam... -usłyszałem znany mi głos. 
-(T.i.)? -byłem ciekawy czy mnie pamięta.
-Aus? Niemożliwe.
-Myślałem że mnie nie pamiętasz...-pielęgniarka wyszła z sali.
-Jak można zapomnieć swojego idola? -spytała szeptem.
-Nie wiem. -wyszeptałem i poglaskałem ją po policzku.
-Austin nie...
-Wiem że cie zostawiłem, ale... dalej cie kocham.
-Bo ty mnie niby kiedyś kochałeś... -prychneła.
-Tak... Dlatego odszedłem... Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć, zakochałem sie w tobie od pierwszego wejrzenia. Szukałem cie wszędzie.
-Daj mi dowód na to że mnie kochasz. Prosze.
-Okey. -wyciągnąłem z plecaka czarny notatnik. -Przeczytaj sobie wszystko.
-Dzięki. -wzięła ode mnie notatnik. Zaczęła uważnie czytać. Cały czas sie jej przypatrywałem. Patrzyłem na jej pocięte, wychudzone, delikatne rece. Na jej skupioną twarz. Po paru minutach oddala mi notatnik. Schowała twarz w trzęsących sie dłoniach. 
-T- ty naprawde mnie lubisz...? -spytała.
-Ja cie kocham. Nienawidze siebie za to że wtedy odszedłem. Przepraszam. To przeze mnie jesteś w takim stanie! -krzyknąłem.
-Austin...prosze... -popłakała sie.-Zostane tu z tobą. Nie płacz... -kiedy powiedziałem nie płacz (t.i.) zaczęła płakać jeszcze bardziej. -Nie płacz skarbie... -szepnąłem. (T.i.) spojrzała na mnie zdziwiona.
-C- co ty powiedziałeś? -szepnęła. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem...

No to za 2 godziny wyjeżdżam :( Z góry dzięki za komentarze xxx

3 comments:

  1. Kocham *_* Dawaj next!

    [ spam ]
    Zapraszam na mojego bloga --> http://historia-pewnej-milosci.blogspot.com/ Jest to historia oparta na wspomnieniach dziewczyny o imieniu Patty. Jej życiu, problemach i miłościach :)
    Liczę na to, że wpadniesz i skomentujesz ♥

    ReplyDelete